wtorek, 18 marca 2014

Joe Alex - Śmierć mówi w moim imieniu

"Pamiętaj, że masz przyjaciela"

   Życie aktora teatralnego często samo w sobie przypomina sztuki, w których ten niejednokrotnie się udziela. Bywają chwile radości i szczęścia, bywają dramaty i chwile zwątpienia, pojawia się żal i rezygnacja. Żaden jednak aktor, który na deskach teatru stara się dać widzom cząstkę siebie, nie chciałby zakończyć życia w ten najbardziej spektakularny, przynoszący pośmiertny rozgłos sposób, jakim jest śmierć z rąk mordercy.
   Czyż Fortuna nie jest jednak przebiegła w swych zamiarach? Czyż Los nie lubi nam przypominać, jak marne jest nasze życie? Właśnie taki, fatalny i tragiczny finał spotkał wziętego aktora Stefana Vincy, który swój "ostatni akt" rozegrał we własnej, teatralnej garderobie. Jako zimny trup.
   Cofnijmy się jednak w czasie o dobrych kilka godzin, gdy wspomniany nieboszczyk cieszył się jeszcze z posiadania wszystkich sił witalnych.
   Trwa właśnie spektakl "Krzesła" Eugene Ionesco, na którym zjawiają się między innymi Joe Alex oraz Ben Parker. Wystawienie sztuki przynosi końcowy aplauz publiczności, jako że aktorzy spisali się w niej na medal. W tamtej chwili nikt jeszcze nie może nawet przypuszczać, że główna gwiazda teatralnej sceny jaką był wspomniany Stefan Vincy, w kilka godzin po końcowym ukłonie przed zgromadzonymi na sali widzami, zostanie znaleziony martwy w swojej garderobie. Ktoś zamordował biednego Stefana przy użyciu bardzo charakterystycznego sztyletu, zaś miejsce i czas zabójstwa zdają się wręcz wołać, iż zbrodni dokonać musiał ktoś z najbliższego otoczenia aktora. Z pozoru beznadziejnie wyglądająca sprawa, w której każdy podejrzany wydaje się mieć niepodważalne alibi, od początku nie podoba się dwójce znanych nam detektywów. Joe, wraz z Benem, postanawiają bez zbędnej zwłoki zająć się tą sprawą ("zwłoki" heh, a to dobre).

   Książka Śmierć mówi w moim imieniu była moim drugim spotkaniem z twórczością Macieja Słomczyńskiego, przeczytaną tuż po lekturze Cichej jak ostatnie tchnienie. Nie obeszło się więc bez porównania obu powieści. Recenzowana tutaj książka ma bardzo podobny charakter, do wyżej wspomnianej. Na pierwszy rzut daje się wyczuć charakterystyczny styl pisania przywodzący na myśl twórczość Agathy Christie. Systematyczne, metodologiczne wyjaśnianie sprawy krok po kroku pozwala czytelnikowi zgłębić cały obraz tejże kryminalnej sprawy. Sposób prowadzenia śledztwa przez Alexa udowadnia nam, że każdy, nawet najdrobniejszy szczegół, który na pozór wydaje się być nieistotny, może nakierować nas na właściwe tory. Klimat tej książki może się naprawdę podobać - mimo całej kryminalnej otoczki fabuła prowadzona jest w lekki i przyjazny czytelnikowi sposób, a jej długość, zamykająca się w nieco ponad stu pięćdziesięciu stronach, pozwala nam zaznajomić się z całą opisaną w niej historią w jeden wieczór. 

   Mimo, iż uważam, że Śmierć mówi w moim imieniu nie jest jakimś wybitnym dziełem, z pewnością nie można książce tej odmówić przyjemności z czytania. Jest to naprawdę dobry kryminał z interesującą fabułą i ciekawymi sylwetkami bohaterów. Każdy fan tegoż gatunku, a zwłaszcza polskiej literatury kryminalnej, powinien ją przeczytać. 

Ocena: 6+/10

Śmierć mówi w moim imieniu 
Wyd. Literackie (1960)
Liczba stron: 152

Śmierć mówi w moim imieniu [Joe Alex]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...