niedziela, 13 kwietnia 2014

Into the Unknown, czyli horror w komiksie część I

Witajcie!
   Dziś postanowiłem Was uraczyć drobnym felietonem na temat komiksów podejmujących tematykę grozy/dark fantasy. Niestety, jako że polski rynek wydawniczy (ten komiksowy) jest mi bardzo mało znany, ograniczę się tutaj do tytułów anglojęzycznych (które notabene są najlepsze na świecie). 
    Poniższy felieton, na który składa się kilka serii, stanowi pierwszą część poświęconą temu zagadnieniu (planuję kontynuować ten temat jeszcze w trzech artykułach) . Są to serie wydawane w USA, których historia sięga lat 60. zeszłego stulecia. Do moich ulubionych okładek z danej serii dodałem krótki komentarz. 
   Sam felieton ma zaś na celu przybliżenie Wam samego zagadnienia horroru w świecie komiksu, jak również ukazanie niesamowitego talentu grafików tworzących te dzieła.
Miłego oglądania.

Chamber of Darkness
W dzisiejszych czasach komiksy Marvela kojarzą nam się przede wszystkim z postaciami min. Spidermana, Hulka, czy Iron Mana. Tymczasem w ubiegłym stuleciu to znane komiksowe studio wydawało kilka serii komiksów grozy. Pierwszym z nich było rzeczone Chamber of Darkness, które ukazywało się jako dwumiesięcznik w latach 1969 - 1974, z tymże od numeru 9# pod zmienioną nazwą jako Monsters on the Prowl. Komiksy z Chamber of Darkness były w późniejszym okresie wydawane jako reprinty i znalazły swoje miejsce w innych antologiach Marvela. 

Zdecydowanie moja ulubiona
okładka i historia. Niezwykle samotny człowiek jest uważany
przez ludzi w swoim małym miasteczku za potwora.
Ilustracja idealnie oddaje nastrój, kiedy
ludzie spotykają go na ulicy.
Spójrzcie tylko jak genialnie ukazana została mimika twarzy i ekspresja ciała.





















Creepy
Jeden z najbardziej znanych horrorkomiksów. Creepy to już legenda, która wydawana była pomiędzy 1964 a 1983 rokiem. Łącznie ukazało się 145 numerów a każdy z nich stanowił antologię kilku czarno-białych komiksów zawartych na 48 stronach (pierwotnie planowano ich 64). Wśród twórców należałoby wymienić chociażby takie osobistości jak Neal Adams, Reed Crandall czy Steve Ditko. Nie można również nie wspomnieć, iż to między innymi tutaj swoje fantastyczne ilustracje prezentował Frank Frazetta. 

Pierwszy numer Creepy, z którym miałem
do czynienia. Rewelacyjna okładka,
na której chyba nie można było lepiej zilustrować
wilkołaka w ponurej scenerii.

Moja ulubiona okładka Creepy.
Mroczna i straszna w swej genialności.
Jednocześnie jest to jeden z moich ulubionych
artów Franka Frazetty.











Doctor Spector
Niezwykle interesujący komiks wydawany pomiędzy 1973 a 1977 rokiem. Zaprezentowana jest w nim sylwetka Adama Spectora, który jest tak zwanym "occult detective". Kto to jest? Otóż jest to najprościej rzecz ujmując detektyw od spraw paranormalnych (wyobraźcie sobie na przykład takiego Sherlocka Holmesa uganiającego się za szkieletami, duchami, potworami, mumiami etc.). Niesamowicie klimatyczna rzecz. Pierwotnie ukazały się 24 numery tego komiksu, które w obecnych czasach najłatwiej dostać w postaci czterech kolekcjonerskich woluminów (Doctor Spector Archives).

Typowa okładka dla serii.
Od razu widać, z czym
mamy do czynienia.
 



Eerie
Tenże komiks stanowił bliźniaczą serię dla Creepy. Nawet ilustratorzy się nie zmienili i znów byli to ci sami, którzy tworzyli wyżej wymienioną serię. Łącznie ukazało się 139 numerów. Podobnie jak w przypadku Doctor Spector tę serię również najwygodniej skompletować kupując nowe woluminy, zawierające po pięć numerów (Dark Horse Archives).

 


Jeżeli to nie jest sugestywna okładka, to nie wiem
jak takowa powinna wyglądać.
Świetny art i rewelacyjnie dobrane kolory.
Miodzio.


Kolejna genialna okładka, która nie pozostawia złudzeń,
że do czynienia mamy tutaj z prawdziwym horrorem.







Forbidden Tales of Dark Mansion
Kolejny ciekawy komiks, który wydawany był w pierwszej połowie lat 70. ubiegłego stulecia przez studio DC. Co wyróżniało go na tle innych tutaj zaprezentowanych to niesamowity suspens oraz fakt, iż w historie grozy wplecione były wątki romansowe (heh, takie paranormal romance tylko "z jajami"). Być może na fakt ten składało się to, iż edytorem tegoż komiksu była kobieta - Dorothy Woolfolk, prawdziwa legenda tego artystycznego rzemiosła (była jedną z najważniejszych osób w DC Comics; to ona była współtwórczynią pomysłu Kryptonitu - zielonej skały z komiksów o Supermanie). Łącznie ukazało się 15 numerów.

 

 


Mam nadzieję, że chociaż część z Was zainteresowała się tym tematem a sam artykuł  pomógł Wam w jakimś stopniu zaznajomić się z horrorem w komiksowym wydaniu.
Wyczekujcie kolejnych części felietonu, które powinny ukazać się niebawem.

Źródła ilustracji:
www.mycomicshop.com
ebay.com
amazon.com

4 komentarze:

  1. Bardzo ciekawe. Komiksy głównie kojarzą się albo z amerykańskimi trykociarzami, albo europejska psychodelą lub obyczajówką. Dobrze wiedzieć, że ktoś zajmuje się tematem od jeszcze innej strony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Takie komiksy stanowią idealną odskocznię od tych, w których do czynienia mamy z superbohaterami, sprawami detektywistycznymi albo problemami dnia codziennego.

      Usuń
  2. Dark Horse bardzo niedawno wydało Edgar Allan Poe's The Premature Burial autorstwa genialnego jak zawsze Corbena. Pomyślałem, że może Cię to zainteresować, jeśli jeszcze o tym nie słyszałeś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałem ze mieli to wydawać, ale nie wiedziałem, ze juz wydali. Dzięki wielkie za info! Na bank wspomnę o tym w jednej z kolejnych odsłon felietonu.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...