środa, 23 lipca 2014

Chris Tvedt - Na własną rękę

   W ostatnim czasie na polski rynek wydawniczy trafiło sporo nowości spod znaku skandynawskiego kryminału (jak chociażby Wykolejony). Nie ulega wątpliwości fakt, że jest to ten rodzaj literatury, który trzyma się wyjątkowo mocno, będąc jednym z najlepiej sprzedających się. Szczególnie zauważalne jest to w samych księgarniach, gdzie pod szyldem "Kryminały" na pierwszy plan wysuwają się mistrzowie północnoeuropejskiej literatury. 

   Dziś jednak nie będę pisał o nowościach, chcąc cofnąć się dwa lata wstecz, kiedy to na naszym rynku ukazała się powieść Chrisa Tvedt'a Na własną rękę, stanowiąca kontynuację Uzasadnionej wątpliwości, w której mogliśmy poznać losy norweskiego adwokata Mikaela Brenne.
   Od razu muszę przyznać, iż Na własną rękę było moim pierwszym spotkaniem z twórczością tegoż pisarza. Niestety nie miałem okazji zaznajomić się z pierwszą częścią serii. Obawy co do tego, czy nieznajomość "jedynki" będzie miała znaczący wpływ na moją czytelniczą przygodę z tą książką, były całkowicie bezpodstawne. Na własną rękę stanowi zupełnie osobną opowieść, w której nie zaznamy nawet najmniejszego spojlera z poprzedniej części (poza faktem, że akcja toczy się w rok po wydarzeniach z pierwszej książki). 

   Mikael Brenne jest adwokatem, który zdobył niemal ugruntowaną pozycję. Choć nie jest, i sam nie czuje się, najlepszą osobą w swoim fachu, to na brak roboty narzekać nie może. Wręcz przeciwnie - siedzenie po godzinach w swojej kancelarii nad kolejnymi tomami akt sprawia, że nie ma sposobności w pełni cieszyć się swoim związkiem z uroczą Kari. 

   Pewnego dnia nasz bohater dostaje sprawę, która niemal z góry skazana jest na porażkę. Mężczyzna dwukrotnie oskarżany za przestępstwa seksualne podejrzany jest  o brutalny gwałt i morderstwo czternastolatki. Nie dość, że wszystkie dowody wskazują na niego, to jeszcze sprawa dostaje medialnego rozgłosu, a zbulwersowani ludzie od razu wydają swój własny wyrok. Wszystko zanosi się na to, że Mikael Brenne stoi przed najważniejszym zadaniem w swoim życiu, które może wprowadzić go do adwokackiego nieba równie szybko, co zakończyć jego karierę. 

    Na własną rękę stanowi przykład solidnego kryminału skandynawskiej szkoły literackiej. Nie jest to książka, która powala na kolana, mogąc konkurować z największymi nazwiskami w gatunku, niemniej jednak nie można odmówić jej tego, że potrafi przykuć uwagę czytelnika. 
   Najważniejszą rzeczą jaka wyróżnia ten kryminał jest postać głównego bohatera. Mikael Brenne jest adwokatem (nie zaś policjantem czy detektywem jak w większości tego typu książek), co sprawia, że fabuła rozgrywa się na dwóch płaszczyznach. Po pierwsze praca w terenie, czyli typowa kryminalna "zajawka" - śledzenie, szukanie informacji, wdawanie się w pogawędki z ludźmi o wątpliwej reputacji etc. Po drugie - sala sądowa. To na niej rozgrywa się znaczna część książki. Na szczęście autor oszczędził czytelnikom "gadki-szmatki" w odniesieniu do tego jak funkcjonuje sąd (np. wybieranie ławy przysięgłych, etapy postępowania, etc.), rzucając nas od razu w wir akcji skupiającej się na wymianie zdań i podważaniu opinii świadków przez różne cwane i przemyślane adwokacko-prokuratorskie zagrywki. Stanowi to duży plus, albowiem dzięki temu posiedzenie na sali sądowej nie dłuży nam się w nieskończoność. 

    Książka, jak to w przypadku dobrych kryminałów bywa, cechuje się licznymi zwrotami akcji, mającymi wodzić nas za nos tak, abyśmy przypadkiem nie wydedukowali czegoś za wcześnie. Generalnie rzecz biorąc powiedzieć można, iż nie jest nudna i raczej nie będziemy mieli oporów przed zakończeniem jej w kilku sesjach czytelniczych. 

    Na własną rękę nie jest flagowym osiągnięciem skandynawskiego kryminału. Z pewnością jednak nie można tejże powieści odmówić solidności i wysokiego poziomu. Nie tylko fani gatunku nie będą zawiedzeni sięgając po tę książkę. Jest to dobra lektura w sam raz na letni wieczór dla każdego, kto szuka połączenia kryminału z thrillerem sądowym. 

Ocena: 7/10

Na własną rękę
Wyd. Nasza Księgarnia (2012)
Liczba stron: 364
Mikael Brenne: Na własną rękę [Chris Tvedt]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Za udostępnienie książki do recenzji serdecznie dziękuję Księgarni Matras


12 komentarzy:

  1. Muszę przyznać, że po "Samolocie bez niej" nabrałam ochoty na to, by ktoś mnie literacko wodził za nos ;) I może Cię zaskoczę, ale chętnie przeczytałabym tę książkę ;)
    PS. nareszcie recenzja ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam i czekam na recenzje thrillerów i horrorów wszelakich :D

      Usuń
  2. Dobry kryminał - zawsze ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Będę pamiętać o tym kryminale. W przyszłości na pewno się za nim rozejrzę, bo teraz mam za dużo nieprzeczytanych książek na półkach ;))

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam chyba czwartą albo trzecią część serii zatytułowaną "W mroku tajemnic" i niezbyt mi przypadła do gustu. Teraz już nawet nie potrafię powiedzieć, co mi się w tej powieści podobało, ale po książki Tvedta chyba na razie nie sięgnę. Tym bardziej, że według Ciebie i ta nie jest wybitna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż - fakt, że do wybitności jej daleko, jednak wciąż uważam, że to niezły kawałek literackiego rzemiosła ;) Tym bardziej, że słyszałem, iż Tvedt jest niezbyt "stałym" pisarzem i zdarzają mu się lepsze i gorsze książki ("Na własną rękę" na przykład jest ponoć lepsza niż pierwsza część serii) :)

      Usuń
  5. Nie znam tego autora, ale lubię tego typu powieści, więc z chęcią bym przeczytała :) W związku z tym może zechciałbyś dołączyć do mojego Kryminalnego Wyzwania?
    http://miqaisonfire.wordpress.com/wyzwanie-kryminalne/

    OdpowiedzUsuń
  6. Z kryminalnych powieści chyba najbardziej lubię właśnie skandynawskie. Amerykańskie są fajne, ale raczej populistyczne, choć całkiem dobrze się to czyta, t są często aż nazbyt przewidywalne, polskie bywają takie nieudolne z wyjątkami oczywiście, a skandynawskie są ... naprawdę dobre. Cały ten mroczny zimny klimat już sam w sobie jest wciągający :) Tego autora jeszcze nie czytałam, ale kto wie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz się z nim "umówić" na któryś letni weekend :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...