wtorek, 22 lipca 2014

Pavel Tsatsouline - Rozciąganie odprężone

     Po raz kolejny, będzie na blogu trochę nietypowo. Korzystając ze sposobności postanowiłem zrecenzować w najbliższych dniach dwie książki podejmujące tematykę stricte sportową. 

    Rozciąganie odprężone autorstwa Pavela Tsatsouline'a, jak łatwo można się domyślić, podejmuje temat gibkości, zaś sam autor próbuje nauczyć nas, jak rozciągać się jak najbardziej efektywnie. 
   Osobiście z rozrzewnieniem wspominam okres liceum, kiedy to ćwiczyłem dużo i ciężko, a zrobienie szpagatu nie stanowiło dla mnie żadnego wyzwania. Z czasem jednak, jak to w życiu bywa, obowiązków przybyło, czasu ubyło, i nie ćwiczyło się tyle ile by się chciało. Na chwilę obecną sama myśl o zrobieniu szpagatu, czy choćby o tym ile czasu poświęcałem kiedyś na ćwiczenia, przyprawia mnie o zawrót głowy. Niemniej jednak do książki Tsatsouline'a podszedłem jako do lektury, która nie tylko może przydać mi się w przyszłości, ale także jako do przewodnika, który wskaże mi moje ewentualne błędy w dawnych planach treningowych.
    Już na pierwszych stronach książki tego znanego instruktora przekonujemy się, iż w tak zwanym "rozciąganiu odprężonym" wcale nie chodzi o to, by wyćwiczyć odpowiednio ścięgna, lecz mięśnie. To one są tutaj punktem numer jeden, a nauka kontroli ich napięcia pozwoli na, jak to określa autor, osiągnięcie "elastyczności mutanta". 
   Sama książka w swojej strukturze składa się nie tylko z szeregu ćwiczeń, które w bardzo efektywny sposób pozwolą nam na wyrobienie świetnej gibkości w relatywnie krótkim czasie, ale również z działu, w którym autor prezentuje podstawowe przykłady na to, jak NIE ćwiczyć. Innymi słowy, pokazuje, czy wręcz wytyka, błędy jakie większość "świeżaków" popełnia w czasie treningu rozciągania. 

   Rozciąganie odprężone napisane jest w bardzo przystępny i prosty sposób. Tutaj nie ma miejsca na filozoficzne wywody, czy też przysłowiowe "lanie wody". Tutaj jest miejsce tylko i wyłącznie na fakty. 
   Dla osób uczęszczających na siłownię/fitness, czy też po prostu dla tych, którzy chcą utrzymać swoje ciało gibkie i rozciągliwe, ta książka to pozycja niemal obowiązkowa. 


Ocena: 8/10

Rozciąganie odprężone
Wyd. Aha! (2013)
Liczba stron: 148

Za udostępnienie książki do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Aha!



13 komentarzy:

  1. Przydałoby mi się trochę rozciągnąć swoje ciało. Pomyślę o tej książce.

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozciągasz się "po godzinach"? :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Tytuł sugerował moją ulubioną formę aktywności - leżenie odprężone ;) A Ty mi tu o jakimś szpagacie piszesz, poczułam niemal fizyczny ból ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, oj tam - jakbyś trochę poćwiczyła to by Ci przeszło ;)

      Usuń
    2. Nie sądzę ;)
      Wiesz, planuję bieganie, gdyby nie pojawiały się nowe posty, tzn że nie przeżyłam ;)

      Usuń
  4. To chyba coś dla mnie, bo uczęszczam na fitness...Dobra przyznaję się, że ostatnio się obijam ;), ale jak już wrócę do systematycznych ćwiczeń to książka się przyda. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że ćwiczysz zumbę :) Książka może się przydać ;)

      Usuń
    2. W takim razie będę o niej pamiętać ;))

      Usuń
  5. Rozciąganie jak to fajnie brzmi, a jak trudno zrobić :) Myślę, że fajne są takie książki, ale nic nie zapewni treningu z trenerem, który przynajmniej pomoże i skoryguje postawę tak żeby sobie nie zrobić krzywdy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo :) Niemniej jednak ja trenera nie miałem, a robić szpagat się nauczyłem ;)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...