poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Jack McCallum - Dream Team

   Każdy, kto w swoim życiu interesował się koszykówką wie, jaką furorę robiła drużyna Stanów Zjednoczonych w latach 90. ubiegłego wieku. To był zespół, który rozgniatał swoich rywali, przerażał i zachwycał jednocześnie. Nieposkromieni Amerykanie pod wodzą sportowego triumwiratu w osobach Jordana, Johnsona oraz Birda na zawsze zmienili oblicze tego sportu, stając się królami parkietu, mistrzami, znanymi do dzisiaj jako Dream Team.

   Fanem kosza byłem od zawsze. Od chwili, gdy rodzice kupili mi moją pierwszą piłkę do basketu, dosłownie nie widziałem świata poza tym sportem. Grałem całymi dniami robiąc sobie przerwy tylko i wyłącznie na nadawane w TV programy na temat kosza (swego czasu były takie w naszej telewizji). Byłem oczarowany za każdym razem gdy widziałem zestawienie najlepszych "wsadów", "najlepszych rzutów za 3" etc. Ale najbardziej, co niemal oczywiste w okresie mojego dzieciństwa, byłem oczarowany drużyną Byków. Zresztą - kto nie był? Do dziś pamiętam, że każdy kumpel marzył, żeby mieć czapkę albo koszulkę z logo Chicago Bulls, oryginalną piłkę Spaldinga i inne tego typu klawe rzeczy. To był wspaniały okres, gdzie widok pięciu gówniarzy ganiających po boisku w takich samych koszulkach z napisem "Jordan" nikogo nie dziwił. Te lata przeminęły już na dobre, ale sentyment i wspomnienia zostaną na zawsze. 
Później sam grałem w kosza w lokalnej drużynie, choć bez rewelacji i gdzieś w okresie liceum fascynacja sportem musiała ustąpić miejsca innym, ważniejszym sprawom.

   Pisząc recenzję książki Dream Team oczywiście mógłbym pominąć ten nieco personalny wstęp. Napisałem go jednak celowo z jednego prostego powodu - abyście mieli świadomość, że miałem powody, by to tej książki podejść nieco bardziej indywidualnie niż zazwyczaj. Książka, która opisuje historię powstania najwspanialszej drużyny w historii tego sportu, drużyny, którą od dziecka podziwiałem i podziwiam, musiała przejść konfrontację z moimi osobistymi wspomnieniami z lat młodości. 

   Jack McCallum, autor Dream Team, to zdecydowanie jeden z najważniejszych dziennikarzy sportowych zajmujących się koszykówką. Jako wieloletni redaktor Sports Illustrated zdążył zdobyć wśród fanów tego sportu status niemal tak samo kultowy jak ci, o których pisał artykuły. McCallum, jako wieki fan koszykówki, kumpel wielu gwiazd tego sportu, jest jej pasjonatem, który zdecydował się na napisanie książki zawierającej bardzo osobiste przemyślenia. Wydaje mi się, że próbował zawrzeć w niej wszystkie emocje, które towarzyszyły mu na przestrzeni lat poświęconych na opisywaniu losów NBA i amerykańskiej drużyny narodowej. Skutek tego mógł być tylko jeden - kawał dobrego czytadła. 

   Wróćmy jednak do samego Dream Teamu i początków jego historii. Z pewnością niewielu z Was wie, że do roku 1992 na Igrzyskach Olimpijskich mogły występować tylko amatorskie drużyny koszykarskie. Wśród zawodników z całego świata, reprezentujących swoje nacje, występowali faceci sygnowani w tabelach jako "żołnierz", "piekarz", "murarz" etc. Wręcz nie do pomyślenia było to, żeby dopuścić do gry zawodowców. W praktyce jednak było całkiem inaczej, bo znaczna część z tych, którzy mieli powpisywane "normalne" zawody w rubrykach prezentujących drużyny, tak naprawdę grali na co dzień w profesjonalnych ligach. Hipokryzja światowej federacji koszykówki zauważona została przez jednego człowieka, który dokonał rzeczy niemal niemożliwej - przekonał wszystkich siedzących na wysokich stołkach urzędasów, że dopuszczenie zawodowców z NBA będzie miało pozytywny wpływ na wizerunek basketu. 
"Słowo stało się ciałem" można by rzec, i od słów do czynów przechodząc zawodnicy NBA zostali oficjalnie dopuszczeni do reprezentowania swojego kraju na Igrzyskach. A te zbliżały się szybko, choć zapewne nikt  jeszcze wtedy nie przypuszczał, że w roku 1992 hiszpańskie parkiety będą świadkami czegoś, czego żadna europejska drużyna koszykarska jeszcze nie doświadczyła.

   Dream Team od podszewki przedstawia nam losy kształtowania się najlepszej drużyny w historii koszykówki - od ukazania biografii najlepszych zawodników jeszcze z czasów ich kariery uniwersyteckiej, poprzez proces rekrutacji, który wyłonił "bogów parkietu", aż po pogrom, jaki zgotowali w Barcelonie każdemu, kto stanął na ich drodze po złoto. 
   Ta książka jest po prostu niesamowita. Nie została napisana sztywno, prezentując wyniki poszczególnych zawodników, tabele i bilanse. McCallum skupił się tutaj nie tylko na suchych faktach, ale przede wszystkim na odczuciach i wspomnieniach. Niemal każdy zawodnik dawnej Drużyny Marzeń miał w jej powstaniu udział - dziejowe wspominki po latach, wspomnienia tego, co czuli w tamtym znamienitym okresie, ich problemy, wątpliwości i radosne uniesienia. A wszystko to zawarte pomiędzy personalnymi uwagami autora, który był w samym centrum tych wiekopomnych wydarzeń. 

    W książce, oprócz historii tworzenia Dream Teamu, mamy całą masę anegdot - niektóre śmieszą ukazując drugą twarz zawodników i trenerów, inne są bardziej "życiowe" i skłaniają do refleksji.
   To, czym zachwycił mnie McCallum to szczerość - niemal bezwzględna, dająca nowy wgląd w dotąd nieznane mi fakty. Szczerość ta objawiała się w momentach, w których pisał on o zawodnikach. W końcu poznał ich osobiście, więc mógł przedstawić nam fakty od podszewki. Najbardziej uderzyły mnie fragmenty o M. Jordanie. Zawsze miałem do niego ogromny szacunek, jako do najlepszego zawodnika w historii tego sportu, jednak zmieniłem poglądy co do tego, jaki jest w życiu prywatnym. Telewizyjny Jordan, zawsze uśmiechnięty i miły, wcale nie jest taki na co dzień. McCallum wiele razy pisze o nim (czy to opierając się na własnych wspomnieniach czy też na tych, które zdradzili mu koledzy z drużyny Michaela), że Jordan jest facetem, który zawsze zmierza do celu po trupach. Dla niego nie liczyło się w życiu nic poza wygraną. Często potrafił być niemiły czy wręcz przykry dla innych zawodników, wykazując się ogromną pretensjonalnością, cwaniactwem i egoizmem. Przyznam szczerze, że Dream Team to pierwsza książka, która dała i taki wgląd na jego osobowość. 

   Właśnie pod takim względem ta pozycja jest w pewnym sensie unikalna - nigdzie nie znajdziecie tak szczerych opinii na temat zawodników, nie tylko jako koszykarzy, ale i jako zwykłych ludzi. 

   Dream Team to prawdziwie fascynująca przeprawa przez najwspanialszy okres koszykówki. Bardzo osobista i jednocześnie niezwykle rzetelna oraz profesjonalna. Prawdziwa "Biblia wspomnień" niesamowitych lat 90., których wiatry chwały i wspaniałości choć cichnące, to jednak zawsze obecne.

Ocena: 9/10

Dream Team
Wyd. SQN (2013)
Liczba stron: 352
Dream Team [Jack McCallum]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Za udostępnienie książki do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu SQN


7 komentarzy:

  1. Czytałem już chwilę temu, ale dalej twierdzę, że to najlepsza książka o koszu jaka została wydana ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! (przynajmniej z tych co wyszły po polsku). Wspaniała lektura i przykład na to, że książka o sporcie może być fascynująca :)

      Usuń
    2. Yup, szkoda, że więcej anglojęzycznych książek, traktujących o sporcie nie jest regularnie wydawana. SQN robi dobrą robotę ;)

      Usuń
  2. świetny post ! :) zapraszam:http://horyzontalnie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Sport. Znów coś co uwielbiam ;) A koszykówka to szczyt moich marzeń, mój wzrost jest idealny, by przebiegać pod nogami zawodników ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wzrostem to Ty się Lustereczko nie wykręcaj ;) Spud Webb - jeden z najniższych graczy w historii NBA (168 cm) wygrał w 1986 roku konkurs wsadów ;) Najważniejszy nie jest wzrost ale zapał i duch walki :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...