niedziela, 10 sierpnia 2014

Mervyn Peake - Tytus Groan


"Dziedzicu mojej władzy (...), 
piastunie rasy kamieni, potoku nieskończonej rzeki,
zbliż się teraz ku mnie.
Ja, jedyne ogniwo w łańcuchu dynastycznym, wzywam cię,
byś się przybliżył,
jak biały ptak na żelaznym niebie 
poprzez ściany ciemnych chmur.
Zbliż się teraz do misy,
gdzie nazwany i uczczony, 
poświęcony będziesz w Gormenghast.
Dziecię! Witaj!"


Wśród kanonów literatury, wśród tysięcy pisarzy i poetów, są tacy, których dzieła mają ponadczasową świeżość i unikalność. Tylko wybranym udaje się stworzyć swój własny, niepowtarzalny klimat powieści, w których, zdawać by się mogło, zawarte jest wszystko, co w literaturze najlepsze. 
   Mervyn Peake był jednym z tych, którzy pośród tysięcy sobie podobnych, potrafili wykreować coś więcej niż "tylko" literaturę, dając upust swojej wyobraźni, a w konsekwencji przelać na papier prawdziwą sztukę.

   Nie bez powodu Peake znajduje się na liście najważniejszych brytyjskich autorów drugiej połowy XX wieku. Zmarły przedwcześnie, w wieku zaledwie 57 lat, napisał rewelacyjny cykl fantasy, dla którego trudno szukać porównania.

   Współczesna literatura fantastyczna zdominowana została przez powieści będące typowymi wyznacznikami tego gatunku. Rycerze, smoki, czarownice, walka dobra ze złem, magiczne artefakty i pradawne moce - dziś niemal wszystkie dzieła spod szyldu tegoż gatunku zawierają w sobie choćby cząstkę z tej wyliczanki. W prozie Peake'a na próżno szukać tego wszystkiego. Tutaj nie ma mowy o wyniosłych czynach, zadaniach pozornie nie do wykonania i bohaterach w lśniących zbrojach. Tutaj wszystko jest niejako w opozycji do klasycznie ustalonych zasad fantastyki.

   Tytus Groan to pierwsza część trylogii Gormenghast. W Polsce jej zwieńczeniem jest wydana książka Tytus się budzi, która w oryginale nigdy nie została przez autora dokończona z powodu fatalnego stanu zdrowia, a którą po jego śmierci dokończyła żona Mervyna. Znana pod tytułem Titus Awakes: The Lost Book of Gormenghats była wydawana bardzo rzadko w niewielkich nakładach, toteż polscy czytelnicy mają niesamowitą okazję, by poznać dosłownie całość twórczości tegoż brytyjskiego autora. 

   Historia zawarta w pierwszej książce opowiada o Gormenghast - zamku należącym do znamienitego i enigmatycznego rodu. Pośród starych murów przepotężnej budowli rozwijanej architektonicznie przez ponad siedemdziesiąt pokoleń, przychodzi na świat dziecko - kolejny, siedemdziesiąty siódmy potomek rodu Groan - Tytus. 
   Biorąc pod uwagę tytuł pierwszego tomu wydawać by się mogło, iż to właśnie nowonarodzony potomek będzie odgrywać w powieści pierwsze skrzypce. Nic jednak bardziej mylnego. Trudno, ażeby niemowlę miało decydujący wpływ na zawartą w powieści historię. Tak naprawdę Tytus Groan jest prawdziwą przeprawą poprzez encyklopedię ludzkich charakterów, opowiedzianą w kontekście wydarzeń łączących się z narodzinami tytułowego oseska. 

    Bohaterowie prozy Peake'a są jedną z tych cech powieści, które wyróżniają tegoż autora i jego twórczość. Każda z postaci, ktokolwiek by to nie był i jakikolwiek miałby wpływ na rozwój wydarzeń, jest absolutnie ekscentryczna i osobliwa. Występujące w książce osoby mają bardzo bogaty, unikalny dla każdego wachlarz cech. Mądrość, głupota, zawiść, żądza władzy, obojętność, bezinteresowność, podejrzliwość, egoizm, pycha, chciwość, próżność - nie jest to nawet połowa z atrybutów, którymi charakteryzują się bohaterowie. Pomiędzy tymi, w większości negatywnymi wyznacznikami ludzkiego charakteru, przejawia się iskra dobroci, będąca niczym słaba świeca próbująca rozświetlić potężne, stare mury zamczyska.

   Podobnie jak osobliwi są bohaterowie, tak samo osobliwy jest sam zamek Gormenghast. Przez wieki przebudowywany wedle zamysłów kolejnych dziedziców rodu, stał się prawdziwym architektonicznym dziwolągiem. Pomiędzy salami i komnatami dobrze znanymi obecnym mieszkańcom, znajdują się te,  których istnienie poszło w niepamięć. Nie trudno bowiem zapomnieć o poszczególnych pomieszczeniach, gdy zamek przeraża wręcz swym potwornym ogromem. Jeżeli bowiem narrator opisuje wysokości poszczególnych komnat w setkach stóp nad ziemią, bądź też wyraża w milach odległość dzielącą jeden dziedziniec od drugiego, to czytelnik może śmiało przypuszczać, że kamienne monstrum jest o wiele większe, niż jego początkowe wyobrażenie. 

   W przypadku takiego dzieła jak Tytus Groan, unikalność bohaterów i miejsc mogła zostać wyrażona jedynie poprzez unikalny język powieści. Peake zachwyca swym lirycznym surrealizmem. Tuż obok prostych w formie literackiej części książki, potrafią wystąpić fragmenty nasycone przenośniami i symbolizmem, posiadające niemal metafizyczny charakter. Tyczy się to zwłaszcza późniejszych fragmentów powieści, co najmniej jak gdyby z każdą koleją stroną autor przygotowywał nas na większą potrzebę samodzielnego wysuwania wniosków i silniejszego utożsamiania się z bohaterami. 

   Labirynt, jakim sam w sobie jest zamczysko Gormenghast, stanowi odniesienie do prawdziwego labiryntu ludzkich osobowości, dziesiątek charakterów członków rodu i jego służby, który podupadając lata swej świetności pogrzebał w odległej historii.

   Tytus Groan w pełni zasługuje, aby sygnować go jako arcydzieło literatury fantasy. Oczywistym jest jednak, iż w Gormenghast nie każdy znajdzie dla siebie miejsce. To przygoda dla wybranych, czytelników potrafiących nie tylko cieszyć się fabułą, ale i czytać między wierszami. Ta książka to prawdziwa fantastyka z górnej półki, dzieło unikalne, wymagające unikalnego doń podejścia i zrozumienia.
   
    Prawdziwa i ponadczasowa osobliwość w dziedzinie literatury.

Ocena: 9+/10

Tytus Groan
Wyd. Wydawnictwo Literackie (2011)
Liczba stron: 544


Za udostępnienie książki do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Literackiemu 





Ta książka bierze udział w wyzwaniu Czytam opasłe tomiska



25 komentarzy:

  1. Trochę cegiełka, ale spróbuję na nią zapolować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cegła czy nie, książka jest warta przeczytania ;)

      Usuń
  2. Po przeczytaniu Twojej recenzji mam ochotę powiedzieć jedno: wtf? :) Nic nie rozumiem, nie wiem o czym jest książka i nie istnieje cień szansy, że po nią sięgnę, jednak talentu do pisania nie mogę Ci odmówić.
    A ta książka jest chyba jedną z tych, które zawierają drugie dno, niezrozumiałe dla zwykłego śmiertelnika :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Recenzja jest "unikalna", podobnie jak powieść ;)

      Usuń
  3. Mój kuzyn, wielki miłośnik fantasy na pewno zainteresuje się tą książką.

    OdpowiedzUsuń
  4. A to całość taką poezją pisana ;o;o;o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście nie całość, aczkolwiek poetyckich fragmentów jest dużo:) Ku mej uciesze :)

      Usuń
    2. Jestem zszokowana heheheh :D

      Usuń
  5. No, no. Widzę, że to kolejna nieszablonowa pozycja. Trochę odstraszają mnie te poetyckie fragmenty. Jeszcze się nad nią zastanowię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorąco Ci ją polecam :) Może akurat się spodoba :)

      Usuń
  6. To wszystko brzmi tak dobrze, że aż niemożliwie. Fantastyka, surrealizm i poetyka. Zrobiłeś mi z trylogii Gormenghast "must have" jak najszybciej, Dominiku (:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezmierni mi miło :) Lubię robić "czytelniczego smaka" :)

      Usuń
  7. Jak u moich poprzedników obawą mnie napawają fragmenty poetyckie, ale, ale hmmm, chyba coś dla mnie ogólnie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pomimo bardzo wysokiej oceny i zachęcającej recenzji - jednak jak mam się zmierzyć z fantastyką, aby mnie nie przerosła to wolę coś z mniejszą ilością stron ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt :) Aczkolwiek mam nadzieję, że kiedyś ją przeczytasz ;)

      Usuń
  9. W tym roku nadrabiam fantastykę ( przynajmniej próbuję :P ), więc zwracam uwagę na każdą książkę o tej tematyce. Poza tym okładka jest świetna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że gdy już książka wpadnie w Twoje ręce będziesz zachwycać się nie tylko jej okładką ;)

      Usuń
  10. Wspaniała okładka. Ciekawe, że nie znałam tego tytułu...

    OdpowiedzUsuń
  11. Wzmianka o surrealizmie jest dla mnie wystarczającą rekomendacją tak jak ciekawy wachlarz bohaterów, i oczywiście ten motyw labiryntu. Chętnie przeczytam,tym bardziej, że lubię opasłe tomiska :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Tak bardzo bardzo ....... bardzo bardzo chciałabym ja przeczytać. Niejednokrotnie poluję na nią w internecie i stwierdzam, że jest przeklęta. Gdy tylko cena jej idzie w dół moje zarobki, proporcjonalnie, również zmierzają ku dołowi...

    ;(

    Dorwę ją.
    Twoja recenzja umacnia mnie w przekonaniu, że warto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to ja mogę tylko powiedzieć, iż życzę Ci, abyś jak najszybciej dorwała Tytusa. Mam nadzieję, że Ci się spodoba :))

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...