sobota, 27 grudnia 2014

Wygrzebane w archiwum vol.1

Witajcie serdecznie!

   Dzisiaj mam dla Was małe co nieco, które, jak mniemam, wywoła na Waszych twarzyczkach uśmiech od ucha do ucha. Jednocześnie jest to pierwsza cześć nowego cyklu, który (być może :v) będę kontynuował.

Przechodząc do rzeczy...

   Podczas pisania swojej pracy magisterskiej niejednokrotnie musiałem wertować różnorakie archiwa zgłębiając zawartość starych, pożółkłych, niemal rozlatujących się teczek. Jak wiadomo, archeologia korzysta z wielu innych dyscyplin naukowych, w tym antropologii kultury. 
   Pewnego razu, przeglądając archiwalia w mojej miejskiej bibliotece, trafiła w me ręce teczka ze starymi maszynopisami dotyczącymi wielu różnych zjawisk kulturowych występujących na terenie Łańcuta w XVII i XVIII wieku (sam maszynopis pochodził z początku XX wieku). Przeglądając ów interesujące pismo, które dostarczyło mi wielu pożytecznych informacji, natrafiłem również na ciekawą wzmiankę dotyczącą typowych, tradycyjno-ludowych technik leczniczych występujących w gminie Łańcut w XVII wieku. W czasie kiedy czytałem tenże wspomniany przeze mnie dokument, bibliotekarka co rusz spoglądała na mnie nie mogąc zrozumieć, co wywołało moje zdziwienie (na początku), później zaś gromki śmiech. No cóż, winowajcą był ten oto ustęp:


   Mój śmiech wzbudził oczywiście fragment dotyczący leczenia padaczki. Na dobrą sprawę po takim leczeniu padaczkę z pewnością zastępowała dożywotnia trauma :v Hehe

   Sam dokument jest, jak możecie zauważyć po zamieszczonym fragmencie, niezwykle ciekawy i interesujący z punktu badań nad dawnymi gusłami i zabobonami dotyczącymi leczenia tradycyjnymi "domowymi" sposobami.

Ciekaw jestem jakie jest Wasze zdanie dotyczące informacji z powyższego zdjęcia ;)

P.S. Jeżeli pomysł się spodoba to dział "Wygrzebane w archiwum" zagości na Śniącym na dobre. Może nawet w większej skali niż tylko w takim małym ułamku. 

37 komentarzy:

  1. Sama uwielbiam archiwa, można utonąć w tych dokumentach, które czasami są jak skarby. Szperanie w tych papierach wygląda zazwyczaj jak poszukiwanie skarbów. Jestem jak najbardziej za takim cyklem :)
    Domowe sposoby - ten to chyba z cyklu najbardziej hardcorowych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo najbardziej sadystycznych ;)
      I dziękuję za głos na "tak" w sprawie cyklu :)

      Usuń
  2. Myślę, że i bywały gorsze :) ludzie to mieli wtedy wyobraźnię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też prawda :) Szkoda tylko, że ta wyobraźnia była czasem aż tak szkodliwa ;d

      Usuń
    2. Szkodliwa dla chorych :) reszta miała niezłe widowisko (to jednak przerażające) - no ale innych rozrywek nie było, więc "znachorzy" mieli na pewno sporą widownię.

      Usuń
  3. pomysł "Wygrzebanego archiwum" mi się podoba, z chęcią poczytałabym więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tez bym się roześmiała :D ludzie to mieli pomysły! Ja chętnie poczytam więcej z tego cyklu;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się wrzucać coś co jakiś czas :)

      Usuń
  5. Faktycznie, padaczkę leczono niczym opętanie :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam taką ludową mądrość, wszelkie zabobony, wierzenia...Śmieszą, ale i trochę straszą. Ta krew spita z palca :] Jestem ZA tym felietonem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to ktoś kiedyś powiedział: "Nie ma nic głupszego od ludowych mądrości" :d

      Fajnie, że się podobało :)

      Usuń
  7. Myślę, że.. to mogło działać. W końcu, jeśli człowiek w coś uwierzy, to jego rzeczywistość się zmienia. :D Tak samo jak z hipochondrykami.
    I czekam na kolejne teksty. ^^
    ~Księżycowa Pani

    OdpowiedzUsuń
  8. Pomysł z działem jak najbardziej na plus! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dawaj ten cykl! :) Jeśli ma być tam więcej takich rzeczy jak to leczenie, to jestem za :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Ból uszu i masło święcone, to bardzo ciekawe. Świetny cykl, proszę o więcej.

    OdpowiedzUsuń
  11. Wydaje się niezmiernie ciekawe! Mnie zawsze interesowało jak to kiedyś było, choć osobiście historii nie lubię.
    Nie zastanawiaj się ani chwili, twórz cykl :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Przyznam, że mnie to bardziej przeraża niż bawi :P Najdziwniejszy jest styl, jakim to wszystko opisano, taki beznamiętny i suchy aż ciarki chodzą po plecach. Jestem przekonana, że mało kto uchodził z życiem z takich kuracji.

    Ale pomysł na cykl bardzo fajny, chętnie poczytam więcej tego typu informacji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dawniej całkiem inaczej postrzegano takie sprawy, więc to dopiero dla nas, ludzi XXI wieku wydaje się czymś okropnym i przerażającym. Dobrze chociaż, że czasy takich zabobonów minęły ;)

      Usuń
  13. Leczenie "przestrachu" przypomina jakieś dziwne wróżby andrzejkowe...nie prościej było zapytać chorego?;)
    Dawaj więcej!;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja kiedyś tłumaczyłam z łaciny opis dotyczący porodu, to było dopiero przerażające :) Bardzo chętnie poczytam o takich ciekawostkach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Swoją drogą ten opis porodu musiał być naprawdę niezły :O

      Usuń
  15. Z archiwami jestem za pan brat bowiem ukończyłam bibliotekoznawstwo, a na studiach wciąż miałam do czynienia z zabytkowymi zbiorami :) Szkoda, że aktualnie nie pracuję w zbiorach specjalnych, bo to moje marzenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie życzę Ci tego, abyś w końcu mogła pracować pośród zakurzonych teczek w jakimś starym archiwum ;)

      Usuń
  16. Ja jestem definitywnie za! Fakt, też parsknąłem śmiechem na ten sposób, aczkolwiek pozostałe ustępy mogą też zwyczajnie zainteresować. Dawaj więcej. :P

    OdpowiedzUsuń
  17. Wow, wizja leczenia niektórych chorób jest wręcz przerażająca ;)
    Jestem ZA takim cyklem - zapowiada się ciekawie :))

    OdpowiedzUsuń
  18. Twój fragment jest bardzo archiwalny, a ja miałam w domu podręcznik pielęgniarstwa mojej mamy z dawnych lat. I jakie tam były cuda leczące choroby, np takie, że myć należy chorego raz w tygodniu, a jego włosy jak najrzadziej, np raz na pół roku ;) To cud, że ktokolwiek przeżył...
    Natomiast historie o zapiekaniu w piecu znam z opowieści babci. Na wsi leczono też dzieci zamykając je w ubitym i rozpołowionym, jeszcze ciepłym świniaku. Trauma do końca życia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trauma do końca życia, albo wiekuiste zahartowanie na rożne dziwactwa ;)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...